Czasy się zmieniły. Taki tekst ostatnio usłyszałam.
Nie ma kiedy spotkać się ze znajomymi, z rodziną. Praca, dom, praca, dom. Flaki się wywracają jak słyszę takie pierdoły. Nie czasy się zmieniły tylko ludziom w dupach się poprzewracało. Komórki, internet są już wszędzie. Komunikacja jest możliwa z każdego zakątka świata. Kiedyś musiałam 6 tygodni czekać na list ze Stanów - teraz maila, sms-a, mms-a mam na zawołanie. Mimo to kontakty międzyludzkie słabną.
Tak samo blednie znaczenie Przyjaźni. Onegdaj pożądanego zjawiska. Obecnie wręcz archaizmu. Bo nie uznaję za przyjaciela osoby która dzwoni, pisze, spotyka się tylko wówczas kiedy ma w tym interes, nawet najbardziej błahy - jednak interes.
Kiedy Pierworodny miał lat 4 ( to ok 14 wiosen temu) poszłam z nim do piaskownicy. Lepił babki i śpiewał Big Cyców. Na huśtawce obok dwie dziewczyny tak ok 6-7 letnie bawiły się. Podeszła do nich trzecia z pytaniem czy może się dołączyć. Na co jedna z dwu siedzących w huśtawce mówi do drugiej:
- nie bawmy się z nią, ona jest biedna.
Co tak naprawdę jest ważne w życiu? Praca? Rodzina? Przyjaźń? Miłość? Czego się uczymy i czego uczymy innych?
Jak tylko Dziecię nr 2 powróci z przybytku edukacji, popstryka zdjęcia Mamuni po czym Mamunia wklei część do bloga i w końcu będzie o robótkach a nie o pierdołach :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz